|
O nas
Naszym pierwszymi kotem był Ivar - kotek, który został
podrzucony pani która miała dobre serce i przygarniała kolejne
koty. Był praktycznie łysy – choroba pozbawiła go futerka. Nie
zastanawialiśmy się długo nad jego przygarnięciem. Po kilku tygodniach
leczenia futro zaczęło odrastać, kocurek nabrał do nas zaufania i tak
zaczęła się nasza kocia przygoda. Ivar jest kastratem.
Po kilkunastu miesiącach zaczęliśmy zastanawiać się czy Ivarkowi nie
przydałoby się towarzystwo. I tak trafiła do nas kolejna bida -
kilkutygodniowe kocie z kocim katarem, zalepianymi oczkami , bardzo
chudziutkie i wystraszone. Była wielkości kubka do herbaty i była cała
ruda. Otrzymała imię Rusty i znów zaczęło się długie leczenie.
Niestety Rusty mimo wielu lat spędzonych u nas pozostała nieufna do
ludzi. Rusti jest kastracką.
Pierwszy nas pierwszy pies Ami był dużym mieszańcem.
Kiedy odszedł , w domu zrobiło się jakoś pusto i cicho…
Długo dojrzewała we mnie decyzja o przyjęciu pod nasz dach kolejnego
czworonoga.
Splot zdarzeń spowodował że do naszego domu przybył berneński pies
pasterski – Beren (Brendon z Żelaznej Rodziny). Beren
wniósł w nasze życie sporo radości, niestety jest bardzo słabego
zdrowia. Z tego powodu nigdy nie myśleliśmy o jego rozmnażaniu - jest
wykastrowany.
Po roku poszukiwań do naszego domu przybyła Luthien (Dolce Vita
Berneńskie Ranczo). Nasza Luthien –Czarodziejka. I zaczarowała
nasz świat. I nie tylko nasz- Lu pracuje w dogoterapii i daje radość
potrzebującym jej najbardziej.
Kiedy zdecydowaliśmy się na przeprowadzkę na wieś u mojej koleżanki
urodził się miot sybiraków… Mopka (Mocca Konser*PL)
zauroczyła nas od pierwszego wejrzenia. I tak przybyła do nas kotka o
sercu wojownika, odważna, zrównoważona. Dzięki niej wiemy że kot
syberyjski będzie zawsze z nami mieszkał.
Kolejnym domownikiem została Aura (Aurora Mruczek*PL). Ragdoll marzył
nam się dłuuuugo. Niestety z różnych względów nie
mogliśmy tego marzenia zrealizować. Ale wskutek szczęśliwych zdarzeń we
wrześniu 2007 przybyła do nas Aura. Aura również odwiedza dzieci
i bardzo to lubi.
Beśka (Bianka Mruczek*PL) przybyła do nas w maju 2008r. Ale szybko
podbiła serca nas wszystkich. Najbardziej przyjazne i mruczące kocie
stworzeni jakie znam. W naszym domu zaaklimatyzowała się po 5 minutach,
wywołując pytania „czy ten kot wie że zmienił dom?” Besia
obdarza swoim zainteresowaniem wszystkich ludzi - daje dużo radości
odwiedzając ośrodki dla osób potrzebujących opieki.
W sierpniu 2008 przybyła do nas Piro (Piroschka Schwarzwaldtiger*DE).
Szybka i niezależna mała bandytka ;) Pięknie mruczy i z gracją żąda
naszych pieszczot. Ma własne zdanie na wiele tematów :)
W naszym domu mieszkają też Yuki i Yato. Kiedy nasza Lusia powiła 7
pięknych szczeniąt wiedzieliśmy że jedno z nich zostanie z nami. Ale że
zostanie dwójka… Ale cóż… Tomka urzekły
mgliste oczy Yuki (Lothiriel Meres of Twilight) a mnie poważne
spojrzenia Yato (Lomion Meres of Twilight). Nasze „maluchy”
podzielają pasje szkoleniowe swojej mamy i powoli przygotowują się do
przyszłej pracy.
Cieszy nas, że nasze zwierzęta nie są jedynie naszą pasją ale są w
stanie również pomagać innym. Mamy nadzieję, że uda nam się w
życiu konsekwentnie podążać obraną drogą.
|
|